Każdy z nas ma czasem problemy Ludzką potrzebę, żeby się wygadać Z pomocą przychodzą przyjaciele, kumple, Którzy dobrze wywiązują się z roli Jednak czasem mam w mózgu taki mętlik, Sam nie rozumiem, co dzieje się w mej głowie Potrzebuję z kimś tym się podzielić, Lecz mam obawy, że nikt tego nie zrozumie Ref: Gdy stoję nad skrajem przepaści, Boję się zrobić krok, w którąkolwiek stronę Przestaję sam siebie rozumieć Czuję obawy przed każdym wyborem Gdy czuję ciężar świata na barkach, Muszę stać, choć świat krzyczy padnij Bez przerwy powtarzam w myślach Jezu ufam Tobie! Jezu Ty się tym zajmij! Jestem mężczyzną, ojcem i mężem, Ciąży na mnie ogromna odpowiedzialność, Muszę być skałą dla mojej rodziny A czasem sam gubię się jak dziecko Mam wsparcie żony, rodziny i przyjaciół Za to, że są czuję głęboką wdzięczność Czasem nawet oni nie mogą mi pomóc Z problemami, których nie potrafię nazwać Ref: Gdy stoję nad skrajem przepaści, Boję się zrobić krok, w którąkolwiek stronę Przestaję sam siebie rozumieć Czuję obawy przed każdym wyborem Gdy czuję ciężar świata na barkach, Muszę stać, choć świat krzyczy padnij Bez przerwy powtarzam w myślach Jezu ufam Tobie! Jezu Ty się tym zajmij!