Za górami i lasami mieszka on Twój koszmar Ze snu śmiertelnych pól Budzi Cię Od pamiętnej nocy Kiedy zobaczyłeś go Pośród wielu zwłok Nadchodzi koszmar W starym lesie mieszka on Twój koszmar ze snu śmiertelnych wrót Budzi Cię od lat zawsze w nocy I straszy cię swoim wielki toporem Ma wielkie oczy i szponiastą dłoń Kiedy widzisz go, to uciekasz w bok Jego blada twarz mrozi Cię Kiedy szczerzy zęby na Twoją krew Słyszysz wołanie kiedy zbliża się On ciągle Ciebie chce Łaknie twojej krwi jak wampirze kły Które wysysają z Ciebie sny Ukrywając się za polaną z mgły Plecie wielkie plany jak Cię zjeść Nie chcesz już widzieć jego w śnie Ale on ciągle nie odpuszcza Ci Jesteś tutaj już sam Nie zobaczysz nigdy wyjścia Bo błądzisz w swoim śnie Będziesz przeklęty na wieki Bo nawiedził Cię Twój koszmar z piekła Kiedy zamykasz swoje oczy To widzisz swoje własne czarne sny Nie możesz zasnąć kiedy Znów on dobija się u drzwi Jesteś sam zamknięty W swoim własnym pustym lesie! Nie uciekniesz z niego, Póki on nie wchłonie twojej krwi! Skrywasz się za drzewem, Niczym stary padły zwierz! Chcesz się schować, Przed spojrzeniem jego krwawych łez, Znajdujesz schronienie, Pośród wielu zgniłych pni! To ruina z piekła, Płonie jak rozgrzany znicz! Jesteś tutaj już sam! Nie zobaczysz nigdy wyjścia! Bo błądzisz w swoim śnie! Będziesz przeklęty na wieki! Bo nawiedził Cię! Twój koszmar z piekła! Nocna łuna przytłacza Cię! Kiedy korony drzew spotykają się! Chcesz się schować, ale nie wiesz gdzie! Bo widmo wspomnień dopada Cię! To koszmar!