Mokosz Lyrics

Album: Lechita

Rokoszy, Matko płodna wilgocią,

Weź mnie dziś w swoje chłodne obcięcia,

Wiatry co drzewa z liści ogołocą.

W Twym łonie tulą się do zaśnięcia.

Ukołysz Matko głęboki smutek,

Który mi sercem w piersiach kołacze,

Patrzę na pola zimowe skute lodem,

To przez sen płacze.

Zaklęte iskry nikłej zieleni,

Uśpione na wpół i niecierpliwie,

Bez łodyg kwiatów i bez korzeni,

Ciepła i światła tak bardzo chciwe.

Tęsknię jak one za ciepłą wiosną

Gdy pola buchną jasną zielenią,

Drzewa się zbudzą by w niebo wrosnąć

Lody się w wodę pienną zamienią.

Rokoszy, rozchyl uda przed Słońcem,

Niech Cię zapłodnią promienia ciepłe,

Niech Twoje łono jak krew gorące

Zbudzi te pola jak krew zakrzepłe.