Powieszą ciebie na drzewie I będzie tak jak drzewiej Wschód słońca kochana Matko Nie dla ciebie O szaty twe rzucą losy Spalą w amoku twe lasy W tym domu brak oto miejsca Dla ludzkiej rasy Zasłona przybytku rozdarta Ludzie w malignie truchleją Zaprawdę ona była Jedyną nadzieją Powieszą ciebie na drzewie I będzie tak jak drzewiej Wschód słońca Dla człowieka Nie nadejdzie Wynaturzenie Natura wam nie Wybaczy