Wtem upadliśmy Grunt miękko wchłania Wilgoć na skroniach Ciało się wzbrania Tonąc poznajemy Gleby gorzki smak Czerwie rozczarowań Drążą wolę w nas Zatopieni w ziemi Trwamy w zawieszeniu Korzenie ściskamy W cichym cierpieniu Bezwładność ciała W fundamentach drzew Pasożyt ducha Sardoniczny śmiech Pnącza myśli gniją Z chęcią przetrwania W pustych oczodołach Matnia przemijania