Bempo Lyrics

Album: Rzeczom

Nerwica jak order

Nerwica na oślep

Psychoza na proporce

Co noc ogłaszam swój pogrzeb

Co noc oglądam swój pogrzeb

I chciałbym w tym roku już wiedzieć, kto rodak, a kto mi napluje na grób

Dziś staram się bardzo nie starać

Dziś staram się raczej nie dawać

Pierwsze drzwi otwarte,

żebym zagościł

Drugie drzwi na oścież,

żebym nie chciał usiąść

Trzecich drzwi "To nie ja" nie mam

Nie jestem, a bywam

I czekam tu od tylu lat... choć już nie wiem na kogo

Wysiadłem w Warszawie

Wysiadłem w Warszawie

Było już kilka tych Warszaw

A każda w koronkach i każda się łasi, i każda nęci, zaprasza

Dziś staram się bardzo nie starać

Wycierać strach w obce prześcieradła

Dziś staram się raczej nie dawać

Do wora i do Wisły

Skurwysny

"A ja mówię do niej ciągle

Rzeczy, których nie usłyszy

Na tej wyspie, pustej turni

W roztrzaskanej ratyzbonie

I nie pójdę dzisiaj spać

Bo znowu tam będzie

Nie dziewczyna sny zaprzęga

To rzecz w czerwonej sukience"