Nekrosadysta Lyrics


Dawno temu w Rostowie

Zaczęły znikać dzieci, wabione

Zabawkami słodyczami,

Udawały się do lasu

Który stał się ich grobem

Kanibal, Nekrofil

Pruje ciała swoim nożem

Od podbrzusza, aż po krocze

Tylko wtedy może gwałcić

Karmiąc się czyimś strachem

Mały człowiek - wielki problem

Dla czerwonych wtedy władz

Przecież dobry towarzysz,

Nie może być dewiantem

Jednak prawda jest brutalna

Niby nieszkodliwy

Nekrosadysta

Po wojennej strasznej traumie

Zaburzony, zły

Maniakalny frustrat

W walentynki 94' egzekucji nastał czas

Kula wpakowana w łeb, załatwiła szybko temat

To koniec chorego pojeba

Wiemy na pewno, że nie pójdzie do nieba

Chora dusza zbłąkana w zaświatach

Nie zazna spokoju,

Płonie w piekielnych kazamatach