Myślisz, że już zdycham, Bo nie zapierdalam Praca uszlachetnia, Więc ja jestem zerem Patrzysz na me ręce I widzisz nieroba Jestem warty tyle Ile moja dola Gdy pierdolę system Jestem niedojrzały Młodociany gówniarz Wierzy w ideały Kiedy jestem dobry Jebią mnie jak śmiecia Gdy pokażę wnętrze, Każdy żre me trzewia Najlepiej jest umrzeć Wtedy wszyscy płaczą Naprawdę się cieszą, Że cię nie zobaczą Na starość "niebycie" To jest twoja rola Spierdalaj ze świata Już na ciebie pora Wypruwam swe żyły - wtedy jestem dobry Wyrzyguję traumy - wtedy jestem godny Nienawidzę życia - mamy coś wspólnego Gniję w codzienności - jestem twym kolegą