Nie jestem prekursorem, nie jestem też prorokiem Nie drążę skały potokiem słów Zalewających mą duszę każdego dnia Czy ja umieram??? Czy żyję nie tak??? Jest mi dane widzieć, choć zamykam oczy Moje demony nie chcą spać Uciekałem, dalej już nie można Muszę powrócić i wstać Każdego dnia patrzeć tobie w oczy Już nie odwrócę się Wiem, że nigdy nie zobaczysz tam pustki Bo nienawidzę cię To nie jest żadne rozwiązanie, lecz jedyna metoda Pozostawiona mi przez ciebie ojcze i przez boga W którego nie wierzę