Knujesz, opluwasz, kłamiesz, zatruwasz Jesteś tym, kim ja nigdy się nie stanę Odrzucasz to, co dla mnie zrozumiałe Wymyślasz powody dla swej podłości Zdechniesz pogrążony w błędach swej młodości Patrząc w moje oczy nie widzisz tego, co istotne Mówisz: mały kompromis wyjdzie ci na dobre" Całe twoje życie to sztuka unikania Odpowiedzialności za swoje poczynania Tak ty skurwysynu, jestem pojebany Żyję w twoim świecie, jak tu być normalnym Myję twarz codziennie w morzu nienawiści Chcesz bym się uśmiechał, tak jak robią wszyscy Widzisz start i metę W labiryncie szczury Kraty w oknach oddział I na klamkach sznury