Zeszpecenie Lyrics

Album: Knieje

Kres, w końcu nadszedł w padole łez

Widzę go, wyciągam do niego dłoń

Rdzeń, kościec osobowości

Rozpadł się, nie mogę tak żyć

Miłość, którą pieliłem w sobie od lat

Zwiędła już, rozpłatała ją twa podłość

Egoizm, zmieniasz w sznur i wieszasz na nim

Przeświadczenie, że dobroć w nas ciągle tkwi

Siostro, bracie, nacjo obłudy

Już nie wierzę, że odwrócisz własny los

Zrujnowane idee

Zdeptany sentyment

Obrzydliwość, którą czuję we własnej krwi

Więc zostaw mnie, daj przemienić się

Chcę być sam, nie potrzebuję już was

Odejdźcie gdyż, nie będę załgany jak wy

Jak wy, jak wy, jak wy, jak wy, jak wy

Chcę być sam, chcę być sam, chcę być sam

Nie potrzebuję już was

Dawniej wierzyłem w to co i ty, lecz to już ino zwid

Nie ma nas, brak też szans, powstał z ruin nowy ład

Uwielbienie zlane we krwi, zniknij już po kres dni

Koniec szans, nowy ład, w którym brak już wszelkich łask

Nadszedł kres, przestałeś być bliźnim mym.