Psychopomp Lyrics


Zgniła brać martwy chwyta ląd

Stado rąk rozerwało sny

Fiolet i zakrzepnięte drwa

Ciemna mgła otumania nas

I w sieni tej

Otaczam się

Całunem myśli

A spośród traw

Wyłania się

Posępny czort

W mym własnym niebie

W odległym śnie

I w bliskiej chwili

Już wiem, co jest

Co jest prawdziwe

To dzień, kiedy oddaję cześć

Więzom realizmu silniejszym niż chęć

Nic nie istnieje, zostaje tylko pustka

Błogosławiona bezbożna otchłań