Pogrzeb ideał swój I pomyśl choć raz, tak jak sam byś tego chciał Fałsz niech nie zmyli cię Rozerwij bezczynność, co tłumi życie wyparciem Podaję w wątpliwość to Co uszczupla znów istność mą I dosyć mam ucisku praw, co nie tyczą mnie Zatrzymaj je dla siebie lub sam duś nimi się Te setki kłamstw Sprzed wielu lat Trujący jad Kontroli ład Prosta ulga Dla duszy twej Modlitwa co Co cnotę da Podaję w wątpliwość to Co uszczupla znów istność mą I dosyć mam ucisku praw, co nie tyczą mnie Zatrzymaj je dla siebie lub sam duś nimi się Czy naprawdę tego trzeba ci? Pustych słów pełnych martwych obietnic? Gdzie twa godność, człowieczeństwo twe? Oddałeś je za zapewnienie, które nie znaczy nic Tak łatwo było poddać się Tak łatwo było zbłądzić w śnie Za obietnicę wzoru cnót Podaję w wątpliwość to Co uszczupla znów istność mą I dosyć mam ucisku praw, co nie tyczą mnie Zatrzymaj je dla siebie lub sam duś nimi się