Pokłońmy się By złamać kark Podłości swej Wznieśmy się w stronę gwiazd Do gwiazd Powitać prawdę Wyplujmy dym Spętanych łask Przepadły w pył A księżyc wzywa nas Oddycham znów pustką W cierpki szron przybraną Wokół dawnych prawd Szał znów wzywa mnie Ta myśl, że tak wygląda nasz świat Witajmy prawdę, jakby miała nigdy nie nadejść Wyzwoli nas z sideł obłudy Pokłońmy się, by złamać kark naszego "ja" Pokłońmy się, by złamać kark naszego "ja"