Peregrynacja Lyrics

Album: Knieje

Niegdyś w gęstwinach dawnych kniej, trwał zapomniany bór

Czas w nim niezmiennie w miejscu trwał, nikt nie śmiał w niego gnać

Stwory nieznane żyły w nim, co ślepiami łamią mrok

Nikt nie pamięta, ten kto jest żyw, jak dotrzeć bezpiecznie doń

Jawne drogi zmiótł wiatr trwogi

Zbyt realna rzeczywistość

ściąga mnie na samo dno

Nie ma prawdy, nie ma fikcji, tylko koniec z obu stron

Nie ma życia, nie ma śmierci,

wokół jest realny ból

Pozbawiony sensu w zgliszczach szukam śladów, lecz ich brak

I nagle słyszę to, głos w mych myślach

Przemawia dźwiękiem co, grzmi jak bezmiar

Kruszonych kości ryk, zlepia w słowa:

“Czy tego właśnie chcesz? To utopia”

Marnieję

Zbyt realna rzeczywistość

ściąga mnie na samo dno

Nie ma prawdy, nie ma fikcji, tylko koniec z obu stron

Nie ma życia, nie ma śmierci, wokół jest realny ból

Pozbawiony sensu w zgliszczach szukam śladów, lecz ich brak