Nie powiem nic, nie powiem nic Choć krzyczeć chcę, choć krzyczeć chcę W milczeniu tym, w milczeniu tym Z mej trwogi ból wydziera się, wydziera się Niknę we własnych łzach Ciało przenika wiatr W umysł wkrada się lęk Zdominował mą naturę Nie ma nic, dla czego warto żyć Nie ma mnie, jestem mirażem, snem Nie wiem już dokąd ja ciągle gnam Daj mi daj, daj mi sczeznąć niechaj skonam Puste spojrzenie, nie widzi już Myśli zniknęły, zdmuchnięto je W otchłań nicości Niech ziści się Spróchniałe złudy Gniją we mnie Niknę we własnych łzach Ciało przenika wiatr W umysł wkrada się lęk Zdominował mą naturę Nie ma nic, dla czego warto żyć Nie ma mnie, jestem mirażem, snem Nie wiem już dokąd ja ciągle gnam Daj mi daj, daj mi sczeznąć niechaj skonam Cały ten ból goreje we mnie Wypala i zwęgla moje serce