Stanąłem na przełęczy... świat czarów pode mną! Wzrok zdumiony weń topię - podziw duszę tłoczy... Dołem - stawy czernieją, jak piór pawich oczy, W górze - pieśń! ... ale myślą stworzona nadziemną. Pieśń runami granitów pisana przede mną! Skamieniały sen Stwórcy, dumny sen, uroczy! Tam - ku krańcom pustyni gwiazda dnia się toczy, Płoną szczyty - tam z głębin wstaje wieczór ciemno. Siadłem - cisza na górach - oko stawów drzymie, Patrzę w Tatry, w te runy przedwiecznej zagadki; Chciałbym przejrzeć, przeniknąć jej myśli olbrzymie. Siadłem - cisza na górach - oko stawów drzymie Z wolna rozchodzą się z serca goryczy ostatki, Och! tu siedzieć i słuchać, i dumać bez końca! Przez Zawrat Na Zawrat!