Turnia Lyrics

Album: Zawrat

Wystrzelony w niebo

Jak pocisk z kamienia

Wyrosły z jałowej

Niewdzięcznej ziemi

Ociosany wiatrem

Bezśmiertną ulewą

Z bezkształtnej bryty

Na wieczne trwanie

Skryte za nim niebo

Sinoczerwone

Skalny nagrobek

Góruje nad wszystkim

Zaprasza gestem

Kusząc swym blaskiem

Miliard świetlików

Jak lśnieniem kryształu

Dom umysłów zbłąkanych

Gdzie każda z myśli

Przyciąga wciąż bliżej

Do martwych skał

Na górskich ścieżkach

Sypie lawina

A każdą drogę

Czyni taką samą

Coraz bliżej nocy

Chłód budzący zmysły

Wyostrza wzrok

W nieprzenikłym zmierzchu

Bez litości

Zduszając wolę

Wiąże kończyny

Przyciska do ziemi

Wyniosłe szczyty

Rzucają swe cienie

Na wędrujących

Przez skalne komnaty

Uwolnić się raz

Rozpętać z okowów

Zapomnieć wszystko

Wstępując w nową drogę

Wyzbyć się złudzenia

Nawracającego echem

Jak szczyty

Po wieki niezmienne

Bez woli

Choć czas je kształtował

Z niedoli wszelkiego istnienia

Bez wspomnień

Chodź widziały wszystko

W zimnym odwiecznym bezruchu