Z cyklonu myśli W kształcie posępnych Spod powiek zmarszczonych wyrwane Co było Co mogio Czego nie bedzie Wbrew duszy i woli Pustym jest stowo w ciemności I księgi milczące Pragnieniem niespełnionym By ujrzeć kresy znanego Ogień prawdziwy rozniecić Płuca wypełnić w zachwycie Rozdąć pięknem i słodyczą Spowity w całun żalu W gniewie na marność istnienia Taniec w ciemności Z dziewięciu królem Poświęcić wszystko, co pozostało Cenne i liche jak ziemskie trwanie Zadawać krzywdę niszcząc bezwiednie W szaleńczej pogoni splamić się grzechem Nie bacząc na cenę zmienić bieg zdarzeń Lecz być prawdziwie Kto sędzią Kto winnym Kto katem I czyje jest prawo