Czyż taka jest człowiecza natura Abyśmy bez złudzeń wierzyli w liturgiczne matactwo W kościele gwałtu i hipokryzji Zrodzone potomstwo rzucone na ofiarę pustego dogmatu Naznaczeni koroną z larw i święconym ściekiem Topimy własne potomstwo w imię zabobonnych guseł Tłuste plamy na tafli pomyjów Gdy tłusty klecha wyrzyguje słowa pisma Ścieki, kał, uryna i krew Zanurz mu głowę w tym śmierdzącym bagnie Chrzest w skażonej studni By kolejną duszę strawiła zaraza Wznieś modlitwy nad ołtarzem Utop to dziecko w pisuarze Chrzest w imię śmierci Wymiotna żybura- stoisz twarzą w twarz ze swym bogiem Gęsta skisła zupa- stoisz twarzą w twarz ze swym bogiem Blade oblicza martwych noworodków- stoisz twarzą w twarz ze swym bogiem Upiorne małe czaszki- stoisz twarzą w twarz ze swym bogiem Chrzest w imię wiary Zakuwacie młodych w religijne kajdany Karcicie ich wolne dusze i zakładacie im kagańce Chrzest w skażonej studni By kolejną duszę strawiła zaraza Wznieś modlitwy nad ołtarzem Utop to dziecko w pisuarze Ojcze nasz któryś zdechł Nie święte imię twoje Gnije królestwo twoje A wola twoja, bardziej małostkowa niż sam człowiek w swej istocie By głupcy czcili cię jak boga Wolną wolę oddaj nam I zbaw nas od swej ciemnoty Amen…