W piwnicach Alejach Po barach Nalewam Rozbijam I spalam Dziury na wylot Te w głowie Poszerzam Pogłębiam Wytapiam Przez tory Do sklepu Przetaczam To ciało Budzące Odrazę Z dłoni zdartą skórę Zostawiam na murze Drobnymi gestami Rozgniatam duszę Spróchniałymi kłami Ozdabiam swój uśmiech Przed dworcem Na ławce Opieram dłonie Rzygam pod siebie Ocieram z potu skronie Jeden dzień przeżywam od roku A rok zamienia się w lata Od dwóch dekad pod ziemią Czekam Nie wiedząc na kogo.